5 płyt CD, które zabrałbym na bezludną wyspę

…gdyby jeszcze takie były. Oczywiście nie muszę – bo mam iPoda, mogę zabrać ich dużo więcej. Poniższa lista jest moją subiektywną listą 5 rewelacyjnych płyt. Subiektywną oraz na dzień dzisiejszy. A czuję się zmienny, więc być może kiedyś pojawi się całkiem inna lista…

Jeszcze drobna uwaga: płyty traktuję całościowo, od pierwszej do ostaniej nuty. Zakładam, że CD jest jednolitą konstrukcją formalną, całością – zaplanowaną przez twórców. I tak też polecam płyty odkrywać.

Dla posiadaczy kont Spotify dołączyłem do tekstu bezpośrednie linki do płyt. Jeżeli ktoś nie ma konta, a chciałby założyć – zapraszam tutaj. Jednocześnie przypominam, że wersja Premium programu Spotify (9,99 euro miesięcznie) ma dużo wyższą jakość nagrań.

1. Coldplay – Parachutes.

coldplay-parachutes

Chociaż nie czuje mocniejszego bicia serca, kiedy Chris Martin kładzie się na scenie przed tłumem fanek, to Coldplaya pokochałem właśnie za tę płytę. 10 piosenek, niecałe 42 minuty, czyli taki ideał (którym dla Marcina Kydryńskiego jest jedna z solowych płyt Stinga, ale nie potrafię sobie przypomnieć, która…). Całość Parachutes utrzymana jest w takim pastelowym stylu, który doskonale obrazuje okładka płyty. Nie ma tu co pisać (bo o muzyce niespecjalnie da się pisać), trzeba posłuchać.

Spotify: Coldplay – Parachutes

2. Sting – …All This Time

sting - all this time

Stinga znają wszyscy (to ten facet, który śpiewa „Shape of my heart”). Tak. Ale Stinga w tak niesamowitych jazzowych aranżach w towarzystwie instrumentalistów z najwyższej półki można posłuchać tylko na płycie „All This Time”. Jest to płyta live, co jednak tylko dodaje jej uroku. Nagrana została 11 września 2001, co jest dość nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności – a co jednocześnie wywarło na nią wpływ (Sting nie zagrał 3 z zaplanowanych piosenek, oraz po pierwszym tracku nie ma braw, a jest – cisza). Głębiej zainteresowanych odsyłam do DVD o tym samym tytule.

Spotify: Sting – …All This Time

3. Pat Metheny – Still Life (Talking)

pat metheny - still life talking

Błąkając się przez ostatnie 3 tygodnie po bezdrożach (i po drogach) miałem w pamięci jakoś szczególnie tę płytę. Słucham jej dość rzadko (po młodzieńczej fascynacji), ale zawsze wracam do niej z wielką radością. Tu szczególnie wielką rolę odgrywa właśnie forma – cała płyta jest bardzo dobrze rozegraną dramaturgicznie całością. Kolejne jej numery wprowadzają nas coraz dalej i głębiej. Jednocześnie moim zdaniem jedna z lepszych płyt Pata. Posłużę się sztampowym stwierdzeniem dziennikarzy, które tu wyjątkowo pasuje: „Na długie jesienne wieczory”.

Spotify: Pat Metheny – Still Life (Talking)

4. Dave Matthews Band – Some Devil

Dave Matthews - Some Devil

Lubię Dave’a Matthews za klimat, warsztat, aranże i teksty. W dowolnej kolejności. Ta płyta jest dla mnie tego co lubię – spełnieniem. Dreszcze. Jeżeli ich nie czujesz, posłuchaj jeszcze raz. I jeszcze. W końcu poczujesz, obiecuję.

Spotify: niestety nie ma

5. U2 – No Line On The Horizon

U2 - No Line On The Horizon

Ta płyta nie zebrała dobrych recenzji. Co szczerze mówiąc obchodzi mnie jak zeszłoroczny śnieg (do końca nie pamiętam, czy spadł). A płyta jako całość jest świetna. Energetyczna, mocna, świeża. Lubię U2, ale dość wyrywkowo. Tej płyty słucham w całości. I niech to będzie wystarczająca rekomendacja.

Spotify: U2 – No Line On The Horizon

To wszystko na dzisiaj. Byłbym wdzięczny za Wasze propozycje 5 płyt – o gusta nie będziemy się spierać…

5 thoughts on “5 płyt CD, które zabrałbym na bezludną wyspę

  1. Niestety z jakiegoś powodu nie można już zakładać kont na Spotify w Polsce (nawet Premium). Oczywiście konta założone wcześniej nadal działają.

  2. Twojego wyboru nie będę komentował, bo nie znam dobrze wszystkich 5 pozycji. Taki wybór, choć zawsze będzie subiektywny, to jednak założone kryterium spójności całej płyty (świadomego konceptu twórcy) nakłada nań istotne ograniczenia.
    Bardzo trudno byłoby mi wybrać od ręki 5 takich pozycji, ale jestem przekonany, że jedną z nich powinno być „The Dark Side of the Moon” Pink Floyd.

  3. A ja od siebie polecam projekt muzyczny Ayreon. 😉
    Na przykład album The Human Equation. Choć jest ich więcej, a każdy świetny. 🙂

  4. „Parachutes” Coldplay’a to płyta, którą wzięłabym na bezludną, gdyby powiedzieli mi, że mogę zabrać tylko jedną:)
    Oprócz niej w zestawie potrzebnych do życia jest Stina Nordenstam „Memories of a color” oraz Radiohead „The bends”.Polecam 🙂

Comments are closed.