Bandcamp

Chciałem napisać o pewnym serwisie, który odkryłem stosunkowo niedawno: Bandcamp. Nie jest to wbrew pozorom kolejna społecznościówka przeznaczona dla nieznanych zespołów. Serwis zajmuje się rozpowszechnianiem całych płyt, które udostępniają zespoły. W następujący sposób.

Otóż: na konkretnej stronie odsłuchać możemy poszczególne nagrania z udostępnionych płyt. Jeżeli coś nam się spodoba – możemy to ściągnąć. Możemy też ściągnąć cały album. I tu rewelacja: deklarujemy, ile możemy zapłacić za dany album. Mamy w tym pełną dowolność, ale w zależności od kwoty minimalnej ustalonej przez zespół. Zwykle kwota wynosi od 0 do kilku dolarów. A poniżej – wybieramy format pliku. I jest w czym wybierać: domyślne jest mp3 320k, ale jest także mp3 vbr low, vbr high,  ACC high i low, OGG Vorbis, FLAC i Apple Lossless. Płacimy (lub nie). Ściągamy przesyłkę z pliku ZIP. I tyle. Proste, nie?

I na końcu pytanie: czemu Apple we własnym sklepie nie sprzedaje muzyki w formacie Apple Lossless?

bandcamp

3 thoughts on “Bandcamp

  1. 🙂 Sebastian, dobre pytanie końcowe. Niestety, jak się zdążyłeś już zorientować, większość użytkowników iTunes Store mało obchodzi czy kupują pełnowartościowy produkt (lub dlaczego tam go nie mogą dostać). Nie pytają, nie wymagają. Garściami nabywają śmieci, zalegające potem tysiącami sztuk na iPodach.

    iTunes Store przypomina trochę kiepską restaurację, w której chytry szef kuchni podaje mniejsze porcje na papierowych talerzykach, za cenę pełnego posiłku na porządnej zastawie. Lecz skoro klientom to nie przeszkadza… To się nazywa makdonaldyzacja muzyki, czyż nie?

    Mówiąc bez alegorii, moim skromnym zdaniem Apple dąży do jak największej monopolizacji rynku sprzedaży muzyki. Doąży powoli, konsekwentnie. Liczy na to, że gdy płyty CD będą tak mało popularne, że nie będzie opłacać się produkcja i dystrybucja, iTunes Store będzie głównym dostawcą „iPodowej rozrywki”. Wtedy będzie można powoli zacząć sprzedawać muzykę bez kompresji po cenach… dużo wyższych od płyt CD. Bo za „luksus” płaci się słono. A wszystko oczywiście z miłości Apple do muzyki… 😉

  2. P.S. Ciekawe jak takie płyty bez kompresji zostaną przez Apple nazwane – HDLP? 😉 MacLemingom wmówić i wcisnąć można wszystko. 😉

Comments are closed.