Beethoven, Anne-Sophie Mutter, Penderecki i Sinfonia Varsovia

Byłem na koncercie. Na Prawdziwym Koncercie. Skrzypaczka będąca ucieleśnieniem marzeń moich koleżanek – skrzypaczek – od najmłodszych ich lat. Wrażenie na mnie uczyniła jednak fuzja twórców i wykonawców. Mimo wielu wydarzeń artystycznych rzadko usłyszeć można muzykę tak zagraną – i nie chodzi mi tu tylko o solistkę. Sinfonia Varsovia (złośliwi twierdzą, że jest ich kilka, w nawiązaniu to dość zmiennego składu) jest bardzo dobrze grającą orkiestrą. Podkreślam – bardzo dobrze grającą.

Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do programu koncertu (Beethoven, Beethoven i jeszcze raz Beethoven), ale mówiąc krótko ten „Beethoven” pokazał umiejętności artystów w sposób bezsprzeczny. Trudno byłoby tego dowieść inaczej. Autorskie kadencje Mutter w koncercie skrzypcowym wgniatały w fotel (lub w schody), bo sala była zapełniona po brzegi. Takiego tłumu we wrocławskiej filharmonii nie było od dawna (a w poniedziałek to chyba nigdy).

Nie mam w zwyczaju przestadnie słodzić, ale po prostu, jeżeli nie słyszeliście – żałujcie. Jeżeli macie okazje jeszcze posłuchać – zróbcie to nieodzownie. To naprawdę kawał porządnego grania.

4 thoughts on “Beethoven, Anne-Sophie Mutter, Penderecki i Sinfonia Varsovia

  1. To rzeczywiście był Prawdziwy Koncert. Wgniatał w schody, pozwalał zupełnie(!) zapomnieć o całym świecie a nawet o tym, że trzeba oddychać..
    Zostaje tylko nadzieja, że takie wydarzenie będzie można przeżyć nie tylko raz w życiu.

  2. Ojojoj, szczerze zazdroszczę i żałuję, że mnie tam nie było. 🙂 SV + SAM + KP -> to musiało być coś niezwykłego.

  3. Gdy tylko pierwszy raz usłyszałam Anne-Sophie, miałam wrażenie, że taka interpretacja jest przecież fizycznie niemożliwa. A jednak! Głębia ducha i emocji, trój- a może nawet czterowymiarowość dźwięków, delikatność a równocześnie niesamowita dynamika. Jest odzwierciedleniem uniwersum bez granic. Jej skrzypce płaczą, kipią radością, przenikają jak duszek wszystkie przeszkody, dotykają głębi ludzkiej duszy niczym delikatny elf a równocześnie porywają niesamowitą siłą wyrazu. Szczerze zazdroszczę tym, którzy mieli okazję słuchać Anne-Sophie na żywo!

Comments are closed.