Brak portu firewire w najnowszym Macbooku unibody a sprawa polska.

Odwiedził mnie przed świętami pewien znajomy, parający się muzyką. Jako, że zauważył, że przeglądam „jabłkowe strony” zaczął mi opowiadać o nowych Makbookach. By zapalony, mimo, że wiedziałem o wszystkim, nie śmiałem mu przeszkadzać w płomiennym wywodzie… „a że nowy wygląd, a że unibody, a że szybkie” i tak dalej. Aż doszło do sedna i tu kolega przygasł: chce kupić nowego Macbooka, ale po raz pierwszy nie Macbooka Pro. No bo po co Pro, skoro aluminiowy Macbook unibody ma możliwości zadowalające większość ludzi robiących muzykę. Jest mały i stosunkowo szybki. No i ma też cenę. Korzystniejszą (ale jednak bliską najtańszego MB Pro sprzed kliku miesięcy!).

Poza jedną jednyną sprawą. Gdzie jest port FireWire? Kolega się pytał i ja się pytam. Gdzie jest? Nie ma.

Słowem wyjaśnienia – nie używamy kamer cyfrowych. Ale używamy interfejsów muzycznych. Do ich podłączania przydają mi się oba porty FireWire. Zamiennie.

Ja rozumiem, Macbooki Pro mają te porty, Macbooki zwykłe nie psują rynku. Ale rodzina unibody już sama w sobie się ujednoliciła. Skoro Apple postanowiło nie opychać ludzi plastikami, no to pora na krok dalej. My czekamy. Ja nie czekam, kolega czeka.

Kolega chce pisać petycje. Ja myśle, że możemy dać sobie spokój. Pytanie jest jedno: dla kogo nasza ulubiona firma tak naprawdę robi ten sprzęt…

One thought on “Brak portu firewire w najnowszym Macbooku unibody a sprawa polska.

  1. Jak na ironię „plastiki” miały akurat FW. A dla pracy z muzyką asynchroniczny port FW jest zbawienny – nie nagrzewa komputera jak USB i nie obciąża procesora. Myślę, że Apple świadomie utrudniło wszystkim profesjonalistom/hobbystom, posiadającym urządzenia FW realizację „strategii” korzystania z tak mocnych już mniejszych MacBooków.

Comments are closed.