iPad?

Po męczących, trwających miesiącami plotkach Apple w dniu dzisiejszym zaprezentowało iPad, czyli w przybliżeniu skrzyżowanie iPhone’a z tabletem.

Fortepian jako generator mowy

Niemcy i te ich pomysły… Niemiecki kompozytor Peter Ablinge stworzył software oraz mechanizm, który wydobywa z fortepianu dźwięk naśladujący do złudzenia głos ludzki. To dość nowatorskie podejście do tematu vocodera.

Video poniżej jest w języku niemieckim, z angielskimi podpisami.

Źródło: Ugress


27 cali

Jako, że wytrwale zwiedzałem iSpoty, miałem okazję rzucić okiem na nowego, 27-calowego iMaka. W krótkich słowach wygląda to tak: powierzchnia ekranu jest nieprzyzwoicie wrecz duża i używanie jej do przeglądania internetu będzie marnotrastwem (ale pewnie przemiłym marnotrastwem). Jednocześnie przy tej wielkości edytowanie nut, czy praca na wielu ścieżkach może stawać się wielką przyjemnością (czego nie można powiedzieć o moich 15 calach, co jednocześnie nie uniemożliwia mi efektywnej pracy). W skrócie: nowy iMac – imponujący. Tu nie ma o czym gadać – to trzeba zobaczyć.

iMac 27

Komputer był sparowany z budzącą kontrowersję nową myszką o nazwie Magic Mouse. Myszka nieźle leży w ręce (i ma przyjemną „szklistą” powierzchnię), ale jest stosunkowo płaska. I o ile w sklepie wszystko sprawia dobre wrażenie, to nie wiem jak sprawa będzie wyglądać po 6 godzinach intensywnego klikania i przeciągania (i tego dziwnego scrollowania przy pomocy powierzchni dotykowej). Nie wiem.

Magic Mouse

Co nie zmienia faktu, że jest śliczna. Powiedziałbym – arcydzieło sztuki użytkowej. No właśnie – użytkowej. Mimo wszystko nie do końca mnie obchodzi jak mysz wygląda, tylko jak jest funkcjonalna. Korzystam na codzień z taniej myszy optycznej Logitecha na kablu – po to, żeby nie martwić się bateriami. W momencie, kiedy się zużyje – kupuję nową – identyczną. Prosta i skuteczna metoda.

Nie zrozumcie mnie źle: ja po prostu nie jestem fanem myszek Apple. „Stara” Mighty Mouse (teraz: Apple Mouse) podwyższa mi ciśnienie (w sensie: denerwuje) i po prostu nie postrafię się nią posługiwać.

Myszy na pewno nie kupię (nawet nie wspominam o cenie tego eksperymentu), chyba, że przyszłaby z nowym iMakiem (z którym jest w zestawie)… Wtedy – popróbuję.

(Źródło zdjęć: Apple)

Ignorancja…

W tym tygodniu miałem okazję zetknąć się z własną ignorancją. Więc historia ku przestrodze.

W studio, w którym mam przyjemność pracować stoi aluminiowy 20-calowy iMac. Stoi też monitor 20-calowy. Jak podłączyć jedno do drugiego? Nic prostrzego. Wystarczy kupić przejściówkę Mini DisplayPort na DVI. Cena w iSpocie: 155 zł. Jak pomyślałem – tak zrobiłem. Kupiłem bez wahania.

Co bardziej doświadczeni w tej materii z Was domyślają się już pewnie jaki błąd mogłem popełnić. I w rzeczy samej – popełniłem. Otóż: pierwsza seria aluminiowych iMaków posiada wyjście MiniDVI, z czego nie zdawałem sobie sprawy.

Dzięki uprzejmości panów z wrocławskiego iSpotu, udało mi się wymienić nieszczęsną przejściówkę. I zaoszczędziłem 60 zł. Ale wstydzę się do dziś.

A teraz porównajcie jedną i drugą.

Mini DisplayPort – DVI

mini displayport to dvi

Mini DVI – DVI

minidvi to dvi

Źródło zdjęć: Apple Store US

Prawda jest taka, że te wtyczki są inne, co jest oczywiste. Ale może kogoś ten wpis uchroni przed moimi problemami. Z bliska te wtyczki wyglądają jak poniżej (źródło Wikipedia).

Mini DVI:

mini-dviMini DisplayPort:

Mini_DisplayPort

Czyszczenie gładzika

Problem dotyczy zdaje się starszych Macbooków Pro – tych, których gładziki posiadały wydzielony przycisk. Otóż po wakacjach nabrało się w moim gładziku dużo brudu i piasku tak, że przestał normalnie funkcjonować. Na ifixit nie znajdziecie instrukcji pokazującej jak otworzyć tą część komputera – a może to znaczyć tylko tyle, że po prostu nie da się tego zrobić bez uszkodzenia komputera (albo nikt nie wie jak).

Rozwiązanie wyszukane w sieci okazało się genialne w swej prostocie – należy pod górną krawędź gładzika wsunąć róg kartki papieru i przesunąć przez całą szerokość przycisku. W razie potrzeby powtarzać do usunięcia problemu (czyli brudu i piasku). Po tej operacji gładzik działa prawie jak nowy.

Odkrywczą poradę odnalazłem tutaj.

Design instrumentów muzycznych – Reactable

Ten wpis jest częścią serii design na applemusic.pl.

Najbardziej denerwującym w codziennej pracy twórczej jest przymus pracy z maszyną, która nie zawsze jest intuicyjna w obsłudze (a zwykle nie jest). Porównanie maka i PC to także w tej kwestii niebo i ziemia, co nie zmienia faktu, że tradycyjna komputerowa klawiatura nie jest i nigdy nie będzie wygodnym urządzeniem do – na przykład – wpisywania nut. Albo tworzenia muzyki na jakimś bardziej „organicznym” poziomie.

Rozwiązaniem części z powyższych problemów, a na pewno kwestii intuicyjności obsługi, jest zaprezentowany na ostatniej Warszawskiej JesieniReactable. W praktyce działa to tak: okrągły ekran dotykowy, pełniący funkcję stolika ;), z charakterystyczną białą kropką pośrodku. Na ekranie kładzie się kostki-obiekty będące odpowiednikami wirtualnych modułów generujących dźwięki i dźwięki te przetwarzających. Kostki zachodzą między sobą w interakcje, co jest dodatkowo zobrazowane animacjami na powierzchni stołu. Możemy także sterować parametrami brzmienia poszczególnych kostek, przez obracanie ich wokół własnej osi. Da się grać nawet solówki (!).

Ekran jarzy się niebieską poświatą i robi to naprawdę duże wrażenie na żywo. A muzyka, którą generuje Reactable? W dużej mierze zależy od „operatora” stołu. Na Youtube można znaleźć dużo różnych klipów, począwszy od samouczków pokazujących możliwości, po koncert Björk z udziałem Reactable.

Rewelacja – pomyślałem. Reactable jest jednak dostępne tylko dla klientów instytucjonalnych. Plotka głosi, że jest warte 10 tysięcy euro. Zaczynam zbierać pieniądze.

reactablereactable2reactable3

Lemur i Dexter czyli sterowanie muzyką na żywo

Zakładając sceniczne wykonywanie swojej muzyki, prędzej czy później zmierzyć się trzeba z problemem kontrolera. O tym, że sterowanie projektem w Max/MSP przy pomocy klawiatury nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy wie każdy, kto próbował to robić w sytuacji koncertowej (ach, to drżenie dłoni ;)). I tutaj z pomocą przychodzą kontrolery. Ja do tej pory korzystałem tylko i wyłącznie z suwaczków podłączanych pod MIDI i uważam, że takie rozwiązanie jest wystarczająco dobre. Ale gdybyście zapragnęli czegoś więcej…

Lemur w akcji

Firma JazzMutant jest producentem dwóch dość podobnych do siebie urządzeń. Są to Lemur i Dexter, czyli innymi słowy kontrolery z 12 calowym ekranem dotykowym i z technologią multitouch. Różnica między nimi polega na tym, iż Dexter jest dedykowany dla softu: Logic Pro, Cubase, Nuendo, Sonar 7; Lemur natomiast działa z każdym oprogramowaniem obsługującym MIDI.

Opisywane kontrolery nie mają ograniczeń co do ilości palców na ekranie: producent przyznaje się do testów z osobami o 10 palcach. Poza tym urządzenie reaguje na słaby nacisk (czterokrotnie mniejszy niż w przypadku zwykłej klawiatury), co daje niesamowite możliwości (użycie chociażby piłeczki do ping-ponga?).

Kolory, cuda, wianki

Kontrolery dają nam możliwość stworzenia i wgrania swoich własnych modułów, co sprawia, że urządzenia możemy programować wedle potrzeb i uznania. Wizualnie prezentują się świetnie – może to trop dla tych, którzy nie lubią „smutno” siedzieć przy laptopie podczas koncertu. Jak dla mnie – rewelacja.

Lekko (ale tylko lekko) odstraszać może cena, która wynosi 1999 euro dla Lemura i 1519 euro dla Dextera.

Zdjęcia pochodzą ze strony jazzmutant.com

Normalnie, chcę to mieć... ;)

Naprawa / czyszczenie napędu Superdrive

Na pewno znacie tą sytuację, kiedy napęd Superdrive w Macbooku połyka płytę, potem mieli ją przez chwilę, a na końcu wypluwa. Ja niestety znam, aż za dobrze, więc postanowiłem coś z tym zrobić. Tak zwane „płyty czyszczące” nie są rozwiązaniem, bo nawet jeżeli po ich użyciu działanie napędu się poprawi (co się zdarza, ale rzadko), to szybko problem się nasili. I co wtedy?

Od pewnego czasu odczuwałem pewne niedogodności w pracy mojego napędu Superdrive, wymienionego w ramach gwarancji we wrześniu ubiegłego roku. Zaczęło się od tego, że nie chciał czytać niektórych płyt DVD, które wypalił chwilę wcześniej. Potem przestały mu się podobać płyty niektórych producentów. Ironio losu, płyt Phillipsa zakupiłem większą ilość, ale jako, że zaczęły być wypluwane, musiałem kupić inne (najlepiej spisywały się płyty „no name” z pobliskiego kiosku). Wiem, że kolejnym krokiem w tej historii byłoby nie czytanie płyt CD i żadnych innych. Ale na to już nie czekałem, postanowiłem zadziałać ;).

Oto sprawca całego zamieszania (w środku zdjęcia):

soczewka w Superdrive

Odpowiedź na pytanie „czemu nie działa” było dość proste: zabrudziła się soczewka laserowa w napędzie. O ile czyszczenie jej w na przykład starej wieży jest banalnie proste, to tutaj… czyszczenie jest powiedzmy… możliwe. Przy odrobinie determinacji.

Podaję przykłady dla Macbooka Pro 3.1, ale bez problemu możecie zrobić to w innych modelach. Potrzeba nam:

2 śrubokręty: Phillips #00 oraz T6 Torx (czyli krzyżak i gwiazdka, sprzedają je w takich fajnych zestawach np. w sklepach budowlanych)

wacik do uszu, albo inny (poproście jakąś kobietę, może być sąsiadka)

odrobina spirytusu (nie zażywajcie wewnętrznie przed tą operacją)

trochę czasu i trochę spokoju (uwaga na dzieci, bo śrubki lubią się gubić)

Zatem – do dzieła.

1. rozkręcamy laptopa i wyciągamy napęd Superdrive przy pomocy instrukcji z iFixit.com

2. rozkręcamy Superdrive przy pomocy instrukcji do awaryjnego wyciągania płyty zakleszconej w napędzie. Warto popatrzeć czy nie ma kurzu, włosów, innych dodatków i delikatnie je usunąć z wnętrza.

3. bierzemy wacik nasączony spirytusem (ja użyłem nalewki ziołowej Amol) i delikatnie przecieramy soczewkę. Moja soczewka nie była pokryta pajęczyną, ale widać na niej było drobinki kurzu. Proszę wziąć pod uwagę, że porysowanie jej sprawi, że sprzęt nie będzie się nadawał do niczego, więc ostrożnie…

4. skręcamy wszystko z powrotem (nie powinny zostać żadne elementy)

5. włączamy komputer, wrzucamy płytę i… działa:

czyste dvd

Alternatywną instrukcję (z fajnymi zdjęciami!) dla tej operacji znaleźć można na stronie monline.

Autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody jakie wyrządzicie sobie i Waszym komputerom, korzystając z tej instrukcji… 🙂