Lepiej śpiewać czysto z playbacku czy fałszować na żywo?

Niejaki Shakin’Dudi, którego znam z dawnych lat jedynie z piosenki „Ech Ziuta”, rozpoczął projekt pod tytułem „Stop Playbackowi”. Inicjatywa może i dobra (chociaż nie wróżę jej świetlanej przyszłości), lecz intencje twórcy pozostają zagadką. Wyczuwam w tym delikatną nutkę autopromocji – przypadkiem na banerze znajduje się informacja o 25-leciu zespołu. Jeżeli autopromocja – to dość dowcipna, odsyłam na stronę projektu.

A jak już jesteśmy w tym temacie to: czy większym przestępstwem jest katowanie ludzi nieczystym śpiewem na żywo, czy granie z playbacku? Ja bym się bał, że po wprowadzeniu zakazu grania z playbacku część polskiej sceny rozrywkowej musiałaby szukać innego zajęcia. Metoda na chałturę jest jedna: unikać imprez masowych. Kropka.

5 thoughts on “Lepiej śpiewać czysto z playbacku czy fałszować na żywo?

  1. Nie no sorry, śpiewanie z playbacku to jest dla mnie dno, rozumiem że podkład może iść z taśmy czy też bardziej współcześnie z laptopa, ale śpiew na karpia dyskwalifikuje takiego „artystę” i publiczność z której robi wała powinna nagrodzić go gwizdami i zażądać zwrotu pieniędzy

  2. Rozróżnijmy dwa rodzaje playbacku. Playback techniczny – stosowany w telewizyjnych programach „na żywo” oraz playback stosowany na koncertach na żywo. Ten pierwszy rodzaj playbacku jest dopuszczalny pod pewnymi względami (nie wyobrażam sobie np. występu artystów z playbacku w telewizyjnym koncercie w studio, typu „unplugged”).
    Ten drugi rodzaj playbacku powinien być prawnie zakazany. Playback w koncercie na żywo to zwykłe oszustwo i dotyczy to zarówno śpiewu jak i grania. Artysta, który nie potrafi na żywo zaśpiewać bez fałszowania lub dobrze odegrać swoją partię instrumentalną nie jest prawdziwym artystą. Zgoda, scena muzyczna znakomicie by stopniała. I bardzo dobrze, na scenie tej pozostali by wyłącznie utalentowani muzycznie ludzie, którzy godnie uprawiając swój zawód uczciwie by na tym zarabiali, a jakość ich twórczości byłaby odpowiednia do ich umiejętności.
    Czy jakikolwiek meloman (miłośnik muzyki klasycznej) poszedł by na koncert lub recital, gdyby orkiestra symfoniczna grała z playbacku lub występujący z tą orkiestrą solista (wirtuoz fortepianu, skrzypiec, itp. lub śpiewak)? Tak samo jest w jazzie.
    Dlaczego w muzyce rockowej lub popularnej ma być inaczej? Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia.
    Ludziom, którzy nie mając talentu i umiejętności chcą tylko zarabiać kasę należy powiedzieć stanowcze NIE.

  3. Pomysł grania koncertu „unplugged” z playbacku to już mi się w ogóle w głowie nie mieści..:)) Uważam, że wszelkie występy z playbacku to jakieś nieporozumienie. Kłamstwo i tyle. Jakże piękny byłby świat, gdyby na scenach byli tylko prawdziwi muzycy!
    Ale przypuszczam, że są osoby, dla których playback to taki biznes, że nie odpuszczą go, ani nie pozwolą na prawne zakazanie tego rodzaju występów…

Comments are closed.