O czym Apple zapomniało

Jak pisze TechCrunch (dziękuję, Paweł), po początkowym szumie dotyczącym lekcji w programie GarageBand, Apple przestało rozwijać ten pomysł.

Zaczęło się od nowego pakietu iLife ’09. Wszyscy byli zachwyceni zestawem nowych funkcji, rozpoznawaniem twarzy w iPhoto i tak dalej. Mnie oczywiście najbardziej zainteresowały lekcje nauki gry na instrumentach. Pisałem o tym, toczyła się dyskusja, zastanawialiśmy się, jak potoczy się ta sprawa dalej. Zamieściłem nawet tekst „5 lekcji, dla których kupiłbym GarageBand ’09„. Widać Apple go nie czytało.

A powinno, bo od lutego kiedy ukazało się 18 lekcji (po dziewięć dla fortepianu i gitary) jedynym updatem było dorzucenie 3 fortepianowych. I na tym koniec.

Potencjał pomysłu przecież jest olbrzymi, co jednak być może nie przekłada się na zainteresowanie tym projektem. Jak sugeruje autor wspomnianego artykułu, wprowadzenie mechanizmu publikacji i sprzedaży lekcji przez mniej znanych twórców byłoby ciekawym pomysłem. W przypadku pedagogiki muzycznej, to, że jest się świetnym artystą, niekoniecznie musi przekładać się na talent pedagogiczny. Skorzystanie ze sławy światowej czołówki muzyków być może było marketingowo dobrym posunięciem, ale należałoby zadać pytanie: co dalej. Pomysł umiera. A uczyć piosenek mogliby po prostu sami zainteresowani takim działaniem: nauczyciele z pobliskiej szkoły muzycznej (jeżeli tylko opanowali język angielski…).

Oczywiście pytanie, jak w czytelny sposób przedstawić taką lekcje. Nie wystarczy przecież zagrać utworu, żeby go kogoś nauczyć. W przypadku lekcji w GarageBandzie ułatwiać naukę miały schematy graficzne (te wszystkie punkciki na gryfie 😉 ). Potrzebne byłoby jakieś mądre narzędzie, programowy schemat budowy zajęć (i metodyka nauczania: pokazujemy utwór, omawiamy części, wchodzimy w szczegóły wykonawcze, „lepimy” całość). Powiało szkołą, więc może zbyt głęboko grążę.

Rozumiem, że najlepiej sprzedają się teraz aplikacje dla iPhone w AppStore, ale czy Apple zajmuje się teraz tylko jedną rzeczą naraz? Czemu nie ma już miejsca na pomysły niekoniecznie dochodowe, ale po prostu nowatorskie? Nie chcę robić z tego dramatu egzystencjalnego, ale jeżeli powiedziało się „a”, to trzeba powiedzieć „b”. Tak sądzę.

PS: Niniejszy wpis jest 101 na blogu applemusic.pl. Szybko to zleciało…

2 thoughts on “O czym Apple zapomniało

  1. Słuszna uwaga. Szkoda, że nikt w Apple tego nie przeczyta. Ogólnie, już od dłuższego czasu daje się zauważyć, że Apple zdecydowanie bardziej zainteresowane jest iPhonem niż komputerami i ich oprogramowaniem.

Comments are closed.