O mocy obliczeniowej

Irytuje mnie niesamowicie, kiedy ktoś na pytanie „jak podkręcić maka” odpowiada z oburzeniem: „przecież nie ma takiej potrzeby”. Otóż – potrzeba taka istnieje. Nie tyle podkręcania sprzętu, co większej mocy obliczeniowej. Ja przy wykonywaniu prostych (z punktu widzenia użytkownika) operacji, na przykład zgranie materiału audio do pliku wykorzystuję 100% mocy komputera i nie są to pojedyncze przypadki.

Nie mówiąc już o programach w Max/MSP, gdzie nie potrzeba pisać wielkich programów i już procesor dostaje zadyszki. Mam program, który zawiera w sobie 8 „modułów” brzmieniowych, ale przecież lepiej byłoby móc mieć ich 16! Potrzeba mocy obliczeniowej jest dla mnie oczywista, niestety nie wszyscy w „środowisku” zdają sobie z tego sprawę.

W przypadku Max/MSP istnieje możliwość połączenia kilku komputerów przy pomocy sieci i w ten sposób wykorzystywanie możliwości takiego zaimprowizowanego klastra (pojęcie niemuzyczne! btw: pojęcie muzyczne odmienia się „klastera”, wikipedia: tutaj). Swoją drogą, ten zabieg właśnie wykorzysta mój kolega Mateusz Ryczek na sobotnim koncercie w Ogrodzie Botanicznym o godzinie 12, w ramach festiwalu MusicaElectronicaNova.

Wracając do tematu mocy, to niewiele da się zrobić. Wydajność komputera można zwiększyć na przykład przez defragmentację dysku. Ale nie ma dobrego narzędzia do defragmentacji dla OS X. Ja wiem, że istnieją takie pakiety narzędziowe, ale mam z nimi złe doświadczenia.  Defragmentacja nie jest potrzebna, tak? Niestety na makowych dyskach magiczna defragmentacja dotyczy tylko małych plików. A duże – czyli na przykład nieskompresowane ślady w projektach audio leżą poszatkowane jak cebulka. Z drugiej strony kopiowanie wszystkiego w tą i z powrotem na zewnętrzny dysk (co tymczasowo rozwiązuje problem) też wydaje się nierozważnym pomysłem. Problem jest nie rozwiązany. Oczywiście możnaby się zastanawiać nad koniecznością takiego procederu, lecz Apple sugeruje przecież, że w określonych okolicznościach defragmentacja „może pomóc„.

Co więc może zrobić spragniony mocy artysta?

Dobrym pomysłem w przypadku laptopów jest dysk, 7200 obrotów na minutę (czekam aż wyprodukują 500GB-towe, 2,5 calowe dyski o tej prędkości; wtedy wymienię).Wymiana dysku w Macbookach Pro (ale nie „unibody) jest dość „interesującym” zajęciem. Ale wykonalnym – bez większych problemów.

Pomóc może także dołożenie pamięci (akurat tego już zrobić nie mogę), zwiększy to elastyczność środowiska pracy (chociażby więcej wtyczek AU, VST naraz).

Procesor jest na stałe połączony z płytą główną, ale gdyby udałoby się mi go odlutować, na pewno wspomnę o tym na blogu ;).

Czy ktoś ma jeszcze jakieś pomysły?

4 thoughts on “O mocy obliczeniowej

  1. Moim zdaniem dyski Solid State są dużą szansą na poprawienie wydajności. Mają olbrzymią przewagę nad dyskami magnetycznymi z mechanicznym odczytem. Niestety rozwój rynku SSD nie jest zbyt dynamiczny.

  2. Z moich doświadczeń wynika, że najwięcej zyskuje się na wymianie dysku HD na szybszy. Różnica między 5400 obr/min, a 7200 obr/min jest widoczna „gołym” okiem i nie rujnuje budżetu. SSD jest oczywiście jeszcze szybsze, ale jeszcze nie dla zwykłego zjadacza chleba. Jeśli chodzi o Macbooka Pro dobrym pomysłem jest dysk zewnętrzny przez FireWire 800. Ja używam używam WD MyBook Studio Edition II w wersji 2TB. Szybkości tego rozwiązania nie dorówna żaden dysk 2,5 calowy. W drugiej kolejności wymieniłbym zwiększenie RAM do wielkości maks. w danej konfiguracji. Wymiana procesora tylko wtedy gdy jest w podstawce, ale to nie w MacBookach. A co do defragmentacji, bez żadnych problemów robi to Drive Genius 2. Robiłem to kilka razy na różnych komputerach (Macmini, iMac, PowerMac), raczej dla sportu niż z potrzeby, ale nigdy nie miałem z tym problemu. Nie jest więc prawdą, że pod Mac OS X nie ma dobrego narzędzia do defragmentacji. Niestety program jest płatny, ale moim zdaniem wart swojej ceny.

  3. W zewnętrznych dyskach 3,5 calowych denerwuje mnie konieczność osobnego zasilania (kable + zasilacz na biurku). Póki co mieszczę się na wbudowanym 2,5 calowym 500GB (wszystkie dane zawsze ze sobą – bezcenne!).
    A za Drive Genius dzięki – pomyślę, może to być ciekawe rozwiązanie.

Comments are closed.