O musicalach słów kilka

Ten wpis mógłby się pojawić w to niedawne święto, którego nie uznaję, ale nie zdążyłem więc może to i lepiej. Ostatnimi czasy jakoś mocniej chodzą mi po głowie musicale. Lubię ten gatunek, bo trudno jest w nim uniknąć kiczu. Bo jak sprawić, że śpiew w pewnym momencie staje się rzeczywisty, uzasadniony przez akcję – a nie na przykład śmieszny i nienaturalny? W różnym stopniu musicale zalatują kiczem i taka jest chyba ich natura. Chciałbym napisać dzisiaj o tych, które nadają na romantyczny wieczór. Pewnie je widzieliście, ale jeżeli nie… to już Wam zazdroszczę.

1. Across the Universe (2007) – świeże spojrzenie na amerykańskie lata 60-te, w połączeniu z piosenkami Beatlesów (a  piosenek tych jest ich podobno 33). Aktorzy nieźle śpiewają, aranże są naprawdę świetne, a fabuła… jest oczywiście prosta. Montaż niektórych scen rzuca na kolana. Do tego niezrównany Bono w niecodziennej roli. Odlot.

Bono :)

2. Once (2006) – musical w stylu kina niezależnego (a także niskobudżetowego). Co wychodzi mu na ogromny plus. Piosenki autorstwa głównych aktorów, których role przeplecione są wątkami autobiograficznymi. Muzyka nie jest skomplikowana, ale przez to bardzo naturalna. Poza tym – grają naprawdę, śpiewają naprawdę, to się ceni. Klimat realizowania muzycznej pasji, bez niepotrzebnej bufonady. Urzekające od pierwszej chwili.

Once

3. Moulin Rouge (2001) – największe stężenie kiczu w tym zestawieniu. Piosenki różnych autorów, zaśpiewane przez odtwórców głównych ról. Dobrze, że minęły już te czasy, kiedy aktorka mówiąc miała inny głos – a śpiewając inny. Moulin Rouge to obowiązkowa pozycja dla fanów Nicole Kidman i Evana McGregora (dobrze śpiewają!). No, a na końcu i tak będziecie płakać (dotyczy zwłaszcza płci pięknej…). Plus najlepsza istniejąca aranżacja stingowej Roxanne. Poniżej wersja z YouTube, zamknijcie oczy i posłuchajcie…

Mówiąc szczerze, w tej kategorii, nie widziałem lepszych filmów. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale szczerze polecam powyższe pozycje.

One thought on “O musicalach słów kilka

  1. Once jest moim ulubionym 🙂
    w tej kategorii istnieje również ciekawy, lekko kryminaly film „8 kobiet”, oraz „Wytańczyć marzenia”(Take the Lead) z NAPRAWDĘ dobrą rolą Antonio Banderasa…..

Comments are closed.