Novation Launchpad

Novation Launchpad to jeden z tych kontrolerów, które po prostu mi się podobają. Mimo, że domyślnie służy do kontroli nad programem Live, którego nie znam i z którego nie korzystam. Być może lubię błyskotki – te kolorowe przyciski (64 w siatce 8×8 oraz 16 funkcyjnych) robią na mnie dobre wrażenie. Nie bez powodu urządzenie fotografowane jest często w towarzystwie Macbooka Pro. Urządzenie wydaje się być intuicyjnym do grania na żywo, co ukazuje zresztą poniższe promo. Zobaczcie sami. Continue reading

Częstotliwość a MIDI

I odwrotnie. Bardzo ułatwiające życie tabelki znalazłem na stronie The University of New South Wales w Sydney. Przedstawiają one zależności między częstotliwościami dźwięków w Hercach a dźwiękami w systemie MIDI. Polecam zapisać i trzymać na dysku – przydadzą się w trudnej chwili każdemu, kto ma doczynienia z pisaniem muzyki.

Częstość a MIDIMidi a częstotliwość

Ja w tym samym folderze trzymam Skale instrumetów muzycznych. Doskonały wykres z Wikipedii. Przydaje się przy zanikach pamięci.

Cubase oraz Cubase Studio w nowej wersji

Całkiem niedawno ukazały się nowe wersje kombajnów Cubase oraz Cubase Studio, oznaczonych wersją 5. Poniżej znajduje się przegląd najciekawszych nowości.

Tworzenie bitów – pewne rozwiązania przywodzą na myśl nieodżałowanego FL Studio, ale fakt jest faktem: w nowej wersji Cubase pojawiło się sporo narzędzi ułatwiającej tworzenie muzyki z szeroko pojętym bitem. Bity tworzyć możemy z dziesiątek wbudowanych sampli lub też importowanych plików (co jest oczywiste), ale tu nowością jest możliwość importowania (legendarnego – jak piszą twórcy programu) formatu plików MPC.

Beat Designer

Drugą innowacją jest wbudowany mechanizm Pitch Correction. Co prawda przy tej funkcji towarzyszy mi deja vu, ale dobrze, że pojawia się ona wbudowana w jeden z najlepszych programów w swojej kategorii. Poza tym Pitch Correction może działać na żywo, obsługiwane z klawiatury MIDI. Co oznacza, że niedługo wszyscy wykonawcy będą mogli śpiewać czysto i na żywo. O ile realizatorzy nie będą mylić klawiszy…

VariAudio umożliwia nam pracę z materiałem audio podobnie, jak ma to miejsce w przypadku MIDI (zmiana wysokości i czasu trwania). Ciekawą propozycją jest też możliwość eksportu takiego edytowanego materiału do MIDI – jednym kliknięciem. Daje to ciekawe możliwości instrumentacyjne.

Pitch Correct

Z innych nowości: lepsze wsparcie dla automatyzacji, biblioteka brzmień HALion ONE (lista dołączonych instrumentów w oryginalnej wersji językowej: Acoustic Bass, Electric Bass, Fretless Bass, Pick Bass, Nylon Guitar, Steel Guitar, Clean Guitar, Distortion Guitars 1&2, Solid Guitar, Tenor Sax, Solo Trumpet, Brass Section, Large String Section). Do instrumentów można dokładać kilka rodzajów artykulacji (VST Expressions), a efekty brzmieniowe są ciekawe. Cubase Studio 5 zawiera także 90-dniową wersję testową HALion Symphonic Orchestra, gdzie instrumentów jest więcej. Szkoda, że nie dołączono ich po prostu do droższej wersji pakietu.

Doskonale rozbudowane menu Audio Mixdown (można wybrać pojedyńcze ścieżki, efekty, wtyczki, automatyzację i zrzucić do pliku) daje nam nowe metody na zwolnienie zasobów komputera. Pogłos REVerence – symuluje różne efekty środowiskowe (od pokoju po stadion piłkarski). Virtual MIDI keyboard to właściwie tylko drobiazg, lecz użyteczny (a na przykład w Logic dostępny od dawna). Jest to oczywiście wirtualna klawiatura MIDI. Jednak tą funkcjonalność traktuję jako odrobienie pracy domowej.

Ze smutnych wieści: wersja dla Windows Vista jest 64-bitowa, ale wersja OS X – nie. Poczyniono ku temu kroki (Cocoa) i funkcjonalność ta jest zapowiadana dla przyszłych wersji.

Podsumowując: jeżeli ktoś przymierza się do kupna programu z tej kategorii, to powinien poważnie przemyśleć tą propozycję. Jeżeli chodzi o aktualizację – ze wcześniejszych wersji, trzeba zastanowić się, czy wprowadzone usprawnienia stanowczo wpłyną na naszą pracę. Decyzję pozostawiam Wam.

Fruity Loops dla maków?

Fruity Loops to osobliwy kombajn muzyczny, obsługujący MIDI, wtyczki VSTi & DXi, samplujący audio etc. W praktyce oznacza to ogromne możliwości tworzenia muzyki, aczkolwiek bardziej rozrywkowej niż poważnej. Można powiedzieć: wiele programów to potrafi. Ale FL Studio wyróżnia jedna rzecz: prostota. A to rzecz cenna i przyciągająca.

FL Studio

FL dla maków to niestety żart programistów, chociaż jak w każdym żarcie, jest w nim trochę prawdy. Zalecana konfiguracja to: „2Ghz AMD or Intel Pentium 3 compatible CPU with full SSE1 support (or) Intel Mac with Bootcamp (running XP or Vista). Tak. Jak widać wersja na maka już jest. Jest to dość dziwne podejście, bo wydaje mi się, że twórcy programu tracą (dużą?) część rynku. Muzycy lubią maki i nie jest to tylko kwestia trendu, spisku, etc. Po prostu tak jest. A poważne firmy mimo wszystko przygotowują oprogramowanie wieloplatformowe (a przynajmniej dwu…). Pierwszym z brzegu przykładem jest chociażby Finale – program dostarczany jest na hybrydowym DVD, a licencja pozwala na instalację na Maku i PC jednocześnie. Moim zdaniem tak to powinno wyglądać.

FL Studio jest programem dość szczególnym. Mi osobiście w pewnych zastosowaniach przypadał do gustu (nawet nie chodzi mi o możliwości, co o wygodę pewnych zastosowań… i przyzwyczajenia). Co nie zmienia faktu, że nie używam go już z założenia – bo do wszystkich zadań używam OS X i chciałbym przy tym pozostać. Oliwy do ognia dolewają twórcy – oferując swój program za stosunkowo niewielkie pieniądze… z dożywotnią gwarancją! Tym bardziej nie rozumiem takiej polityki… Szkoda.

Update: Udało mi się odpalić demo ostatniej wersji FL Studio przy pomocy CrossOver’a. Wydaje się, że działa. Dźwięk też. Ciekawe…

Melodyne :)

Przypomina mi się historia, kiedy w liceum przyszedł do mnie pewien znajomy. Był to instrumentalista, a przyniósł swoje nagranie z fortepianem. Jako, że miał je gdzieś wysłać wypalone na płycie, chciał je lekko podrasować. Muszę uściślić, że to był instrument dęty – podciągał końcówki fraz, które były za niskie (końcówki a nie frazy;). Łatwo nie było, bo nagranie z akompaniamentem, a podciąganie jednego powodowało efekt „rozciąganych strun” fortepianu. Miód dla uszu. Tyle słowem wstępu.

Ostatnie odkrycie wygląda tak (dziękuje Marto…):

Continue reading