MuseScore

MuseScore to prosty program (za który 10 lat temu dałbym wszystko…) do edycji nut. Jeżeli ktoś potrzebuje zapisać proste, tradycyjne partytury, to być może nie potrzeba sięgać do kombajnu typu Sibelius, czy Finale. MuseScore rozpowszechniany jest na licencji GPL – czyli całkiem darmowy. Ostania wersja do ściągnięcia ze strony musescore.org.

Blog guru Finale w Polsce :)

Piotr Kołodziej – bo o nim mowa – pisał książki o Finale, kiedy ja jeszcze raczkowałem w tej materii. Okazało się, że pisze swojego bloga (dzięki Daniel!). Pisze nie tylko o Finale, ale i Sibeliusie oraz innych edytorach nut. W dodatku, sądząc po zdjęciach – korzysta z maka. Innymi słowy: Muzyczne DTP. Ja już dodałem do czytnika.

Sibelius 6

Niedawno pojawiła się nowa wersja programu do edycji partytur (między innymi) o nazwie Sibelius. Jest to jeden z dwóch programów tak naprawdę liczących się w tej kategorii (drugim jest rodzina programów Finale, szerzej poruszałem ten temat w artykule w Moim Jabłuszku 3/09).

sibelius-6

Program w wersji 6 wprowadza, jak podają producenci:

1. Magnetic Layout, czyli koniec sprzątania partytur (no jakoś w to nie do końca wierzę, ale  pewnie muszę spróbować). Rzecz polega na tym, że poszczególne elementy od siebie mają trzymać się z daleka. Dla niewtajemniczonych: zmorą edycji jest umiejętne umieszczenie wszystkich elementów partytury tak, aby nie zachodziły na siebie (to dlatego ostatnio rzadziej piszę na applemusic.pl).

2. Versions, czyli wszystkie poprzednie wersje nut do ponownego wglądu i rozważenia. Dla niezdecydowanych. Ja pozostaję przy nadziei, że każda moja kolejna wersja jest jednak lekko lepsza niż poprzednia.

3. Live tempo – pozwala na „dyrygowanie” swoją partyturą przez rytmicznie wciskanie klawisza. Średnio odkrywcze.

4. Nowe brzmienia instrumentów – jeżeli takie jak w wersji demo (mam nadzieję, że jednak nie), to bardzo przeciętne.

5. Diagramy do oznaczania akordów oraz chwytów gitarowych – ładne dla oka i biją na głowę te z Finale.

Zainstalowałem wersję demo i jako, że nie należę do miłośników Sibeliusa (wybaczcie), to jedna rzecz budzi moją zazdrość i bardzo mi się w nim podoba. Otóż: przewijanie dużych partytur jest niesamowicie płynne. W codziennej pracy z Finale walczę ze skaczącymi na wszystkie strony elementami partytury – jak się okazuje nie jest to kwestia wydajności komputera, tylko raczej optymalizacji.

Co do reszty funkcji przepis jest prosty: piszesz muzykę popularną, jazz – wybierzesz Sibeliusa; tworzysz muzykę poważną, „rzeźbisz” współczesne partytury – potrzebujesz Finale. Koniec 🙂

Poniżej interfejs programu Sibelius 6 w wersji demo.

sibelius