I… nie działa.

Mail z wczoraj zadziałał – jak zresztą podejrzewałem – z opóźnionym zapłonem. Przepraszali, dziękowali za entuzjazm i… wyłączyli. Miejmy nadzieję, że do czasu.

Zwróćcie uwagę, że nie jest dostępne Spotify Free. Jeżeli zdecyduję się płacić 9,99 euro/miesiąc – konto Premium stoi przede mną otworem. Ciekawe, czyż nie? I lekko niezrozumiałe.

spotify

O tym jak – póki co – zakończyła się nasza przygoda ze Spotify

Nie ma tu za bardzo o czym pisać. Przytoczę w oryginale maila, którego przed chwilą otrzymałem. Nie ukrywajmy – nie mieszkam w UK. Z drugiej strony to smutne, że nie mamy już dostępu do takiej usługi. Zdąrzyłem się już trochę przyzwyczaić…

A swoją drogą od niedawna mobilna aplikacja Spotify, o której pisałem w lipcu, jest dostępna w europejskim (i tylko europejskim) AppStore. Istnieje też wersja dla platformy Android. Wszystko się rozwija… tylko niekoniecznie w naszym kraju.

Dear Spotify user,

We’re writing to you in regards to your Spotify account which up
until now you’ve been using free of charge.  While we are really
happy that you are enthusiastically using Spotify, we are
unfortunately going to have to restrict access to your free
account.

Spotify is currently available in six countries: Sweden, Norway,
Finland, Spain, France and the UK.  We never intended to allow
use of our service outside of those countries and we do not run
any adverts on your account like we do in the launch countries.
For this reason we have to restrict your account, you will be
able to log in to Spotify and view music and playlists but not
listen to any music.

We are sorry that we have to take this step.  We do hope to
launch our free service in more countries in the future.

If you have any questions regarding this please feel free to
contact our support team. (
support@spotify.com)

Regards,
The Spotify team.

Spotify dla iPhone

W AppStore niebawem pojawić się ma iPhonowa wersja programu Spotify. Spotify to jak wszyscy wiedzą program umożliwiający słuchanie muzyki przez sieć w cenie drobnego miesięcznego abonamentu (albo za darmo z reklamami). Mobilna wersja obsługuje „Airplane mode”, czyli pobiera piosenki w trybie on-line i pozwala ich słuchać bez połączenia z siecią. Oprócz tego stacjonarna i mobilna wersja synchronizują się ze sobą. Warto wspomnieć, że nasze playlisty trzymane są na serwerze także w stacjonarnej wersji (kto nie wierzy, niech spróbuje się zalogować na innym komputerze).

Pytanie, które sobie zadałem po przeczytaniu newsa na stronie BBC brzmiało: czy Apple do tego dopuści? We wspomnianym artykule nie przypadkowo pojawia się zwrot „iTunes killer”. Aplikacja, która umożliwia słuchanie muzyki za pół darmo jest wyraźnym zagrożeniem dla całej infrastruktury Apple. Z drugiej strony – czy Apple może po prostu nie dopuścić do wejścia aplikacji do AppStore? Czas pokaże.

Wiadomym jest także, że w kwestii słuchania muzyki w cenie abonamentu (np. rocznego?) przed Apple jest jeszcze daleka droga. Pytanie brzmi, czy firma zdecyduje się na to, jeżeli nie będzie w jakiś sposób zmuszona. Wszystko wskazuje na to, że taki – abonamentowy model sprzedaży muzyki jest bardziej prawdopodobny niż, jak przepowiadali niektórzy – opłata za każdorazowe przesłuchanie utworu. To akurat jest pocieszające.

Jedno jest pewne – przyjdą zmiany. Pytanie kiedy…

Poniżej wideo prezentujące możliwości mobilnej wersji Spotify.

"About" test

Lubie okienka „About”, czyli „O programie”. Zwłaszcza jeżeli twórcy zaprojektują je w sposób interesujący. Naturalnie, takie okno jest tylko wizytówką programu, niczym więcej, więc posiada wymiar, można powiedzieć, artystyczny. Mimo, że w kwestii twórczości mam ostatni bardzo intensywny czas, nie przedstawię tu okienka „About” swojego programu (chociaż być może taki moment na tym blogu nastąpi). Chciałbym wspomnieć  (znowu!) o programie Spotify. Okno wygląda ono estetycznie, a jednocześnie mówi też trochę o autorach programu.

Spotify About

A teraz czas na test. Pytanie brzmi: „jaki hardware widać na powyższym zdjęciu”. Leżaki się nie liczą. Jeżeli nie znasz odpowiedzi na to pytanie, to znaczy, że jesteś zdrowa/zdrowy. Dobrego tygodnia.

Zmiany w LastFM a Spotify

Dochodzą ostatnio mnie liczne informacje na temat wprowadzenia opłat za korzystanie z Last.fm. Rzecz to o tyle interesująca, że twórcy serwisu nie zdają sobie chyba sprawy z konsekwencji, jakie może taka decyzja wywołać. Fala protestów wywołana przez użytkowników serwisu lekko zmieniła ten zamysł: opłaty za słuchanie muzyki mają zostać wprowadzone w bliżej nieokreślonej przyszłości. No i teraz pytanie: na ile Last.fm nadaje się rzeczywiście do słuchania muzyki?

Nadaje się, odpowiecie, przecież gra. Gra, ale jak radio – to raz. Gra na określony temat – to dwa. Ale problem pojawia się, jeżeli chcemy zagrać konkretny utwór. Zwykle nie jest dostępny. Za to – otrzymamy podobny. Ale „podobny” nie znaczy „taki sam” (a w tym przypadku nie zawsze znaczy nawet „podobny”). W Last.fm dostępne są zwykle utwory promujące danych twórców, bardzo często zamieszczane tam, przez nich osobiście.

I tu zaczynają się schody – a w praktyce, tutaj zaczyna się rynek dla Spotify. Dlaczego? Bo posiada o niebo większą bazę nagrań (dzięki umowom z  kilkoma wytwórniami muzycznymi), których możemy słuchać legalnie i za darmo. Opłata jest dobrowolna i dzięki niej pozbywamy się reklam.

Oczywiście: Last.fm i Spotify to nie to samo. Last.fm jest quasi serwisem społecznościowym (czy społecznościowo-scrobblingowym), a Spotify służy to słuchania muzyki. W związku z tym jeżeli przyjdzie płacić za Last.fm, to skuszą się na to jedynie zatwardziali zwolennicy lub ci, który po prostu nie zdają sobie sprawy z alternatyw.

Spotify, czyli kolejna muzyczna rewolucja?

Spotify to skrzyżowanie last.fm z programem iTunes. Może jest to zbyt karkołomne porównanie, ale oddaje ideę. W odróżnieniu od LastFM – słuchamy, czego chcemy, układamy playlisty, zapisujemy je etc. W odróżnieniu od iTunes – niczego nie ściągamy. Wszystkie nagrania dostępne są on-line, za pomocą interfejsu przypominającego właśnie program iTunes (czy Songbird, jak kto woli). W praktyce – wszystkie nagrania są za darmo. Konta bezpłatne do listy nagrań dorzucają co jakiś czas krótkie reklamy w „radiowym” stylu. Konta płatne są bez reklam, ale kosztują 9 euro (z centami) miesięcznie. Zobaczcie sami:

Continue reading