YouTube bez ograniczeń

Jakiś czas temu pisałem o denerwującym komunikacie na Youtube: „film nie jest dostępny w twoim kraju„. Oto najprostsze rozwiązanie problemu, bez dłubania w konfiguracji przeglądarek.

1. Wchodzimy na stronę: American Glype Proxy.

2. Adres YouTube jest już wpisany (można wpisać dowolny inny i udawać Amerykańca…)

3. Klikamy „Go”.

4. Wyszukujemy, na przykład zespół U2.

5. Oglądamy. Po prostu.

Mamy Polaka w Orkiestrze YouTube

Eliminacje do Orkiestry Symfonicznej YouTube grającej symfonię Tana Duna dobiegły końca.

W składzie orkiestry pojawił się także Polak. Został nim Paweł Czarny, altowiolista pochodzący z Mielca. Wybierze się on zagrać w finałowym koncercie w Carnegie Hall już w kwietniu.

Jego lekko trzęsące się (bo nagrywane „z ręki”) video z Szostakowiczem do obejrzenia poniżej.

Film jest niedostępny w moim kraju

Od pewnego czasu, podczas przeglądania treści na YouTube napotykam denerwujący komunikat. Rzekomo dany film jest „niedostępny w moim kraju”. Zadaję więc sobie pytanie: w jakim kraju film ten jest dostępny. I wydaje mi się, że znam odpowiedź. W związku z tym rodzi się we mnie refleksja. Głęboka refleksja. Jest ona też związana z obejrzanym niedawno rozdaniem Oskarów. Tak się szczęśliwie złożyło, że w tym roku jakoś nikt nie indoktrynował na temat tak zwanego piractwa, co zdarzało się w ubiegłych latach. Jestem zwolennikiem ochrony praw autorskich, ale metody, jakimi próbuje się je chronić, są czasem, delikatnie mówiąc – nie na miejscu.

Ktoś wczoraj wykładał mi, iż od upadku komunizmu w Polsce niewiele się zmieniło. Otóż ja uważam, że zmieniło się wiele – i to zdecydowanie na lepsze. Problem jednak polega na tym, jak my Polacy myślimy o sobie oraz jak nasz kraj jest odbierany poza granicami. Niestety na zachód od nas jesteśmy „Europą Wschodnią”. Myślę, że powinniśmy jakoś zaakceptować ten fakt. Inną sprawą jest, że kiedy byłem na Litwie i słuchałem co mówią tamtejsi Polacy – Europa była tutaj, w Polsce, to był zdecydowanie ten kierunek. Odczułem to wtedy tak mocno, jak nigdy wcześniej.

Z związku z powyższym nie mogę obejrzeć niektórych teledysków Stinga czy U2. Mogę za to kupić płytę albo DVD. Płacąc w euro lub w dolarach po bieżącym kursie. Swoją drogą: mechanizm ograniczania dostępu na podstawie regionu jest bardzo łatwy do ominięcia. Ale nie mam dzisiaj ochoty na zabawę.

To se ne da.

YouTube Symphony Orchestra – głosowanie

Kilka dni rozpoczął się kolejny etap eliminacji do YouTube Symphony Orchestra.  Do 22 lutego każdy z użytkowników YouTube może głosować na swoich ulubionych wykonawców, z których zostanie wyłoniony skład orkiestry, wykonującą Symfonię Tana Duna w Carnegie Hall pod batutą Micheala Tilsona Thomasa, 15 kwietnia 2009.

Czy jest to jakiś przełom dla muzyki? Nie wiem. Na pewno nowatorskie wykorzystanie środków przekazu. Globalne poszukiwania składu orkiestry sprawiło, że teoretycznie każdy mógł wysłać swoje nagranie i wziąć udział w eliminacjach. Inną prawdą jest, że każdy nie oznacza każdego człowieka, a raczej instrumentalistę z wieloletnim stażem. Faktem jest, że nigdy do tej pory nie zdarzyło się na taką skalę nic podobnego. Akcja promocyjna – pomijając sieć – obejmowała plakaty i ulotki na Akademiach Muzycznych (nie wiem, czy gdzieś jeszcze?), co wydaje się rozważnym posunięciem.

Z zainteresowaniem obserwuję to zjawisko, które mimo, że podparte marketingiem (co jest chyba nieuniknione), ma pewien urok świeżości. A poniżej Tan Dun opowie o inspiracjach, felgach samochodowych oraz (mam nadzieje, że o nie-przewracającym-się-w-grobie) Beethovenie…

YouTube Symphony Orchestra

Pomysł jest ciekawy. Tan Dun (kompozytor i dyrygent, twórca między innymi muzyki do filmu „Przyczajony tygrys, ukryty smok”) jest organizatorem pierwszej „internetowej” orkiestry symfonicznej. Internetowej – tylko w pierwszym etapie. Polega on na wykonaniu wycinków z partii swojego instrumentu i wrzuceniu go na YouTube. Pomagają nam w tym zamieszczone partie nutowe oraz nieme filmiki, w których Tan Dun dyryguje wybranym instrumentem. Można też dołączyć nagranie utworu z listy utworów zalecanych, żeby zwiększyć swoje szanse.

Poziom filmów wrzuconych przez instrumentalistów jest zróżnicowany, aczkolwiek zdarza się i tak, że wykonawca gra dobrze, ale jakość filmu jest tak niska, że nikt tego nie zauważy. Osobisty marketing wymagałby użycia lepszego sprzętu (a przynajmniej mikrofonu).

Po eliminacjach szczęśliwi wybrańcy zostaną zaproszeni na weekend do Nowego Jorku, gdzie uczestniczyć będą w wykonaniu A Symphony for YouTube.

Jest jeszcze tydzień czasu na zgłoszenia, więc jeżeli ktoś chciałby, czuje się na siłach oraz ma… pieniądze na bilet do NY – zapraszam (wersja polska / wersja angielska).