Test: SPL Vitalizer

SPL Vitalizer to taka „magiczna” wtyczka programowa, która jest kopią fizycznego urządzenia tej samej firmy. Wpływa ona na różne aspekty barwy dźwięku. Refleksje na jej  temat znajdziecie poniżej.Konfiguracja ustawień wtyczki ograniczyć się może do odpowiedniego ustawienia 9 dostępnych gałek. Odpowiadają one za różne parametry dźwięku, począwszy od basu który może być bardziej delikatny lub ostry, poprzez kompresor uwypuklający słabosłyszalne lub niesłyszalne dźwięki, aż po pokrętło „Intensity”, którego wpływ na dźwięk jest taki jak – odnosząc do obrazu – zwiększenie intensywności kolorów. I także analogicznie do obrazu – rażące jest, gdy nie zachowamy w kwestii tej intensywności umiaru. W takim wypadku, zawsze z pomocą przychodzi gałka „Output” regulująca poziom sygnału wyjściowego, aczkolwiek słuchacze naszych – tak wyprodukowanych utworów – mogą poczuć mdłości. Co za dużo to nie zdrowo.

Oczywiście – soczyste brzmienie nie zawsze jest możliwe do osiągnięcia. Tutaj właśnie pole do popisu opisywanego programu jest największe. Osobiste moje przemyślenie jest jednak takie, że warto stosować go w stosunku do pojedyńczych śladów. Co nie znaczy, że nie pokusiłem się „podrasowywać” tym wynalazkiem całych utworów. Efektowne.

SPL Vitalizer umie także „wyciągnąć” dźwięki, których nie znajdziecie w plikach MP3, bo są z nich wycinane w wyniku kompresji. Wniosek jest oczywisty.

Wszystkie powyższe obserwacje są empiryczne i całkowicie słyszalne. Słowo „magiczne” w pierwszym akapicie jest użyte tylko przez przekorę. Jeżeli jesteście posiadaczami iLoka, wersję próbną opisywanego programu dla Mac OS X oraz Windows można pobrać ze strony producenta. Wtyczkę SPL Vitalizer miałem możliwość testować dzięki uprzejmości filmy musictoolz.pl.