Time Machine Buddy

Jako, że ostatnimi czasy zagadnienia związane z robieniem kopii zapasowych są mi bliskie – na nowo zacząłem korzystać z systemowej archiwizacji danych – czyli innymi słowy Time Machine.

Od wielu miesięcy przewalałem gigabajtowe pliki, więc ułożenie plików na dysku było hm… karygodne. OS X posiada system defragmentacji „w locie”, ale dotyczy on jedynie małych plików. Ja oczywiście lubię być mądrzejszy i stwierdziłem, że archiwizacja całego systemu na dołączonym dysku i odtworzenie go od nowa znacznie go przyspieszy.

Nie przyspieszyło.

Stało się jednak coś ciekawszego. Dokonałem archiwizacji ponad 400 GB danych przy pomocy Time Machine. Operacja trwała kilkanaście godzin. Zrobiłem następnie restart, Time Machine działała cały czas. Wymusiłem jeszcze jedną archiwizację. A następnie uruchomiłem komputer z płyty, odtworzyłem system razem ze wszystkimi danymi w około 3 godziny.

No właśnie, nie wszystkimi. Time Machine (dobra nazwa, nie powiem) cofnęła mnie w czasie 2 dni. Szczęśliwie się złożyło, że nie pracowałem dużo na moim laptopie, tylko raczej w studio – dzięki temu nie miałem wielkich strat, tylko… 2 godziny pracy.

Ale czemu stało się tak, jak się stało – nie mam pojęcia (pracuję na Snow Leopardzie 10.6.2).

Jeszcze jedno: żeby wiedzieć coś więcej na temat naszej jednoklikowej archiwizacji polecam widget Time Machine Buddy.

Backup early, backup often… jak mawiają Anglicy.

Time Machine Buddy